Archiwa tagu: rynek mieszkaniowy

NARREIRR czyli PE-P rusza na wojnę z inflacją

W dzisiejszym odcinku czas na bardziej oryginalny [1] wkład od PE-P w obiecanym temacie „zagospodarowania prolo-dochodów przez rentę”.

Jak wiemy w kapitalizmie występuje ewidentna systemowa tendencja do „zagospodarowywania” wszelkich ewentualnych „nadwyżek” prolo-dochodów przez sektor, który można określić jako rentierstwo. Pod tym pojęciem kryje się mniej-więcej sektor FIRE (finanse, ubezpieczenie, nieruchomości) uzupełniony jakimś marginesem dorywczego lumpen-rentierstwa. W trakcie tego procesu zagospodarowywania,  kiedy tylko prolom uda się w jakiś sposób wywalczyć realne podwyżki płac, szereg trudnych do precyzyjnego zdefiniowania czy uchwycenia mechanizmów sprawia, że prędzej czy później uzyskana nadwyżka ląduje w większej części w kieszeniach właśnie rentierstwa. Roboczo można to sformułować jako hipotezę auto-dostosowania się renty do poziomu dochodów.

Jakie są przejawy tych procesów? Otóż tam, gdzie dochody proli rosną, w górę idą jednocześnie np. stawki najmu, a za tym z kolei podążają ceny apartemą (czy vice-versa). Rosnące ceny apartemą z kolei jak światło świecy przyciągają na rynek kolejne lumpen-rentierskie ćmy, które uwierzyły w hasło „taniej już nie będzie” i chcą też załapać się (często na kredyt) do tego geometrycznie przyspieszającego pociągu, w efekcie czego „lokomotywa gospodarki” zostaje zasilona nowym paliwem i pekab faktycznie akceleruje.

Czytaj dalej

Reklamy

Centralne planowanie prywatne vs. kolektywistyczne – starcie nr 1 – mieszkania

Z wcześniejszej notki wiemy, że w leseferyzmie Wielki Kalkulator Rynkowy [WKR] sprawdza się nieźle w przypadku alokacji zasobów takich jak pietruszka, jajka, cegły, smartfony czy telewizory; sprawy bardziej poważne leżą w gestii centralnych planistów prywatnych, tzn. sektora finansowego. W tym kontekście sprawdźmy, jak centralni planiści prywatni (czyli przydzielający punkty do gry sektor finansowy) poradzili sobie w neoliberalnej Polsce z kwestiami mieszkaniowymi.

Dostępność mieszkań jest sprawą dość istotną dla milionów proli. W tej notce założymy, że przez „dostępność” rozumiemy głównie cenową przystępność najmu (pominiemy tu neoliberalne tło historycznej konieczności  wdeptania w ziemię niekomercyjnego budownictwa społecznego, o czym pisane było tutaj).

Krótka kalkulacja z głowy: Znając koszt budowy 1 kwadratowego metra, który zawiera się mniej więcej w granicach 2-4k/mkw, i przyjmując godziwą stopę zwrotu z kapitału 5% (realnie), hipotetyczny czynsz powinien kształtować się obecnie w przedziale 100-200 zł/mkw za ROK. Czyli biorąc za przykład podstawowy kwadrat dla prola czy pary proli o metrażu=30, miesięczny czynsz (renta – gwarantująca uczciwy urobek z „kapitału”) powinien teoretycznie zamykać się w sumach 250-500 zł. Jeżeli takie ceny występowałyby w leseferystycznej przyrodzie, życie prola nawet na minimalnej zaczęłoby przypominać coś więcej, niż tylko walkę o przetrwanie w klimatach jak z Malthusa – najęcie swoich własnych 4 kątów byłoby realistyczną perspektywą. Tymczasem jednak WKR konsekwentnie wylicza, że co miesiąc za 30 metrowy kwadrat kamienicznikowi od prola-najemcy należy się (zgaduję, w razie czego korygować) ~700-1500+ zł. Co poszło nie tak? Czy WKR się zaciął od razu po jego zainstalowaniu nad Wisłą i pozostał tak zacięty przez 25 lat? Czytaj dalej