Archiwa tagu: rentierstwo

PE-P bierze się za obronę UBI i ponosi auto-porażkę (odc. 2/2)

W części pierwszej naszej (zdradzamy od razu: zmierzającej ku porażce) mini-kampanii na rzecz nadania UBI stempla progresywności wykazaliśmy (sobie przede wszystkim), że „technicznie” (czy technologicznie) wprowadzenie takiego programu dochodu uniwersalnego w wersji pełnowymiarowej (gwarantującej poziom subsistence, a nie oszukano-budżetowanej, jak propagowana przez niektórych co cwańszych leseferystów) jest całkiem realne, tzn. nie przedstawiałoby żadnych istotnych problemów czy zagrożeń dla typowej współczesnej gospodarki zasilanej intensywnie (jak na razie jeszcze) dywidendą termodynamiczną. W szczególności – wobec istotnych rezerw produkcyjnych – nie są uzasadnione obawy w zakresie, że UBI miałby jakoby nieuchronnie prowadzić do inflacji (czy hiperinflacji) ciągnionej popytem.

Natomiast należy przyznać, że presje inflacyjne mogłyby się pojawić po drugiej stronie równania – tj. po stronie podażowej (inflacja pchana przez koszty). Tj. ewentualny odpływ siły roboczej („ucieczka w UBI”) oznaczałby – przynajmniej na pierwszy rzut ekono-oka – problemy po stronie podaży, tzn. praco-rozdawaczki zderzyłyby się  z sytuacją  „braku rąk do pracy”, rzecz jasna przy stawkach, do których przyzwyczaił ich standardowy, obecnie panujący reżim NAIRU. Natomiast wiemy, że inflacja mająca źródło w podwyżkach płac będzie zmartwieniem głównie dla zgromadzaczy pieniądzowych IOU i wierzycieli (oraz w jakimś stopniu dla tych bytów zwanych konsumentami, których dochody nie pochodzą z pracy najemnej, ani też nie są indeksowane do wzrostów cen).

Czytaj dalej

Reklamy

Czy to ekono-dobro czy ekono-zło – może powie kto?

Nastrajając się na odbiór jakichś ekono-treści, często można natrafić na sformułowanie, że coś jest dobre, a coś innego z kolei złe dla gospodarki. Np. wzrost PKB domyślnie uznawany jest za rzecz dobrą, podczas gdy bezrobocie robi za czarny charakter. Te plus kilka innych przykładów będą szerzej omówione w dalszej części odcinka; na razie jednak zastanówmy się chwilę, czy w ogóle tego typu kategoryzacja a priori według biegunowości dobro-zło ma jakikolwiek sens i uzasadnienie jeśli chodzi o budowanie logicznego ekono-przekazu.

Otóż naszym zdaniem nie bardzo. Nie tylko że – co oczywiste – żadne ekono-zjawisko nie będzie nigdy czymś ekonomicznie pozytywnym dla całej (czy nawet dla przeważającej typu 80%+) sapienso-zbiorowości na danym ekono-terytorium, ale co więcej, nawet przewidzenie faktycznych ekono-skutków dla jakiejś konkretnej grupy jest po prostu niemożliwe.

Czytaj dalej