Archiwa tagu: początki kapitalizmu

Po co są praco-rozdawacze? (2/2)

Kontynuując (podkoloryzowane) streszczenie „What Do Bosses Do?” S. Marglina, dziś o podziale pracy i roli Integratorów w ERZE FABRYK.

Wg. „oficjalnej” wykładni leseferystycznej, w momencie kiedy nastąpiło poważne zespolenie dwóch technologii: wykorzystania energii grawitacyjnej wody (a następnie spalanego węgla) oraz zaawansowanych maszyn przędzalniczych, zorganizowanie siły roboczej w jednym miejscu – fabryce (w miejsce powszechnego uprzednio systemu pracy nakładczej) – stało się niejako dziejową koniecznością mającą służyć dalszemu usprawnianiu generowania bogactwa materialnego. Fakt zwycięstwa fabryki nad cottage industry (chałupnictwem) stanowić ma dowód, że ekono-ewolucja „wybrała” model fabryczny jako po prostu lepszy, czyli bardziej efektywny.

Marglin zwraca jednak uwagę, że w piśmiennictwie okresu można z łatwością odnaleźć ślady innych, już nieco mniej „progresywnych” motywów, którymi kierowali się kapitaliści, zaganiając proli do swoich XIX-wiecznych Satanic Mills – koncentracja siły roboczej pod dachem kapitalisty niewątpliwie pozwalała zaostrzyć nadzór i dyscyplinę, których aplikacja w modelu zdalnej pracy chałupniczej była bez wątpienia trudniejsza. Ale zaraz, zaraz… przecież zgodnie z leseferystyczną memetyką, w warunkach konkurencji doskonałej nie ma w ogóle potrzeby dyscyplinowania czy nadzorowania pracowników przez kapitalistów, ponieważ zadania te mają wypełniać najlepiej mechanizmy rynkowe per se! Zatem fakt, że klasa Integratorów dostrzegała potrzebę takiej dyscyplinującej reorganizacji produkcji, świadczy o tym,  że wolna konkurencja w praktyce nie działała w obiecywany przez teoretyków leseferyzmu sposób!

Czytaj dalej

Reklamy

Po co są praco-rozdawacze? (odc. 1/2)

[Na podstawie „What Do Bosses Do?” Stephena Marglina]

Jednym z najmocniejszych i stosunkowo trudnych do kontestacji memów pro-kapitalistycznych jest założenie, że kapitalistyczny model podziału pracy, a dokładniej mówiąc – alienacji proli od procesów produkcyjnych – przynosi korzyści nieosiągalne w innych modelach gospodarczych, a to w postaci – jak się dość powszechnie uważa – nadzwyczajnej efektywności. Mówiąc brutalnie – taki podział ról w gospodarce dopiero kiedy zostanie nałożony na wygenerowany przez kapitalistyczne stosunki produkcji „miękki” przymus ekonomiczny, jest w stanie zaowocować synergią, w której nastąpi korzystne zespolenie efektów zarówno odpowiedniej motywacji jak i organizacji pracy. Dodatkowo konkurencja między kapitalistami poszukującymi okazji do zwiększenia zysku prowadzić będzie do technologicznego „wyścigu zbrojeń”. W rezultacie system ten – pomimo swoich niedoskonałości i pewnych niedogodności – na wyjściu będzie zapewniać nadzwyczajny poziom dobrobytu materialnego.

Innym systemom gospodarowania do osiągnięcia sukcesu zabrakło (czy zabraknąć ma) właśnie tego efektu synergii. Np. jedne z nich (niewolnictwo, gospodarki nakazowo-rozdzielcze, czyli „komuna”) będą co prawda zdolne (być może nawet w większym stopniu niż kapitalizm) do stworzenia zaawansowanych struktur organizacyjnych dla celów maksymalizacji produkcji, natomiast ich problemem – z różnych przyczyn – będzie deficyt dostępnych instrumentów motywacji siły roboczej. Inne z kolei, jak feudalizm, o ile charakteryzują się nieco lepszym od tych pierwszych środowiskiem dla motywowania do pracy (np. na własnym dzierżawionym poletku czy warsztacie, w dniach wolnych od odrabiania pańszczyzny oczywiście), jednak natura tych systemów utrudnia zawiązanie się złożonej organizacji (i zaawansowanego podziału pracy), skutkiem czego produkcja będzie odbywać się w prymitywnych łańcuchach np. pracy nakładczej. Podobnie – żaden z tych systemów (ponoć) nie zawiera samoczynnie nakręcających się procesów innowacji przez dysrupcję, stąd skazane będą na trwanie w odmętach stagnacji technologicznej.

Czytaj dalej