Archiwa tagu: konsumeryzm

Wolni jak rajscy Ptacy – czyli komentarz PE-P n/t wybicia szamba w Rzgowie

Dziś ponownie w tonacji ad-hoc.

Może Czytelnicy mieli już okazję zapoznać się z materiałem intersieciowym dot. zagłębia januszexo-modowego w Rzgowie – wyspy prawdziwej wolności gospodarczej na oceanie socjalizmu, na której wystawianie czy żądanie wystawienia faktury VAT jest (czy przynajmniej było do niedawna) uważane za mega faux-pas. (Linkujemy do wypoka, bo na dzień dzisiejszy oryginalne źródło blogo-notki występujące pierwotnie pod adresem oszuscipodatkowi.com znikło z intersieciów. Tekst jak dla nas ‘uczy i bawi’ – tym, którzy nie czytali, polecamy, natomiast dla tych, którym się nie chce – pokrótce chodzi o to, że hurtownie-grażynexy gnieżdżące się w boksach hal centrum Ptako-mody w Rzgowie, które notują – wg. cyt. relacji – dzienne obroty rzędu 500-700k, w w księgach przychodo-rozchodowych zwykłe są wykazywać sprzedaż rzędu kilkudziesięciu tys. – z tym że – uwaga – za cały miesiąc!)

Czytaj dalej

Reklamy

Czy Kaczynski odkrył pra-przyczynę plagi stanowisk typu superflouos?

[…]it may be that machines will take over most of the work that is of real, practical importance, but that human beings will be kept busy by being given relatively unimportant work. It has been suggested, for example, that a great development of the service industries might provide work for human beings. Thus people would spend their time shining each other’s shoes, driving each other around in taxicabs, making handicrafts for one another, waiting on each other’s tables, etc. This seems to us a thoroughly contemptible way for the human race to end up, and we doubt that many people would find fulfilling lives in such pointless busy-work. They would seek other, dangerous outlets (drugs, crime, “cults,” hate groups) unless they were biologically or psychologically engineered to adapt them to such a way of life.

It would be better to dump the whole stinking system and take the consequences. [tłum. –> [1]]

(Industrial Society and Its Future)

Choć cytat wstępniakowy powinien rozwiać wątpliwości – zaznaczmy od razu dla jasności, że w tytule nie chodzi o tego Kaczyńskiego, który odkrył, jak z powodzeniem napompować swoje ego, wykonując klasyczną robotę typu superflouos w roli top-dogowego nadwiślańskiego politykabukowca; zgłębianie sekretów takiego sukcesu zdecydowanie wykracza poza ramy naszego portalu. Koincydencję nazwisk wykorzystaliśmy po prostu jako prymitywną kliko-przynętę, a autorem ww. słów jest nie kto inny jak Ted Kaczynski a.k.a. Unabomber.

Czytaj dalej

New Deal czyli zapomnijcie o krótszym czasie pracy

Synteza:

[wpis oparty o artykuł z 1984 r. autorstwa B.K. Hunnicutta]

Walka o redukcję wymiaru czasu pracy najemnej zaczęła się praktycznie od momentu, kiedy taka forma angażowania siły roboczej stała się powszechna, tj. w I połowie XIX w. Zwieńczenie tej kampanii nastąpiło w latach 30-tych XX w., kiedy to miało miejsce ustanowienie 40-godzinnego tygodnia pracy najemnej w wiodących krajach kapitalistycznych.

Głównym argumentem ZA (oprócz memetyki marksowskiej) był fakt polepszającej się – m.in. dzięki mechanizacji (oraz dzięki rosnącemu zaangażowaniu paliw kopalnych) – produktywności siły roboczej. Właśnie w latach 20-tych XX w. stan technologii i wykorzystania dywidendy termodynamicznej po raz pierwszy w historii umożliwił zaistnienie  zjawiska nadprodukcji, tj. takiego środowiska, w którym zdolności produkcyjne pozwalały z naddatkiem zaspokoić większość podstawowych potrzeb całej populacji.

Mimo że taki bieg ekono-rzeczy stanowił racjonalne uzasadnienie dla dalszego ograniczenia nakładów pracy ludzkiej (co zauważali powszechnie ówcześni obserwatorzy rzeczywistości, organizacje pracownicze, główno-nurtowi politycy, publicyści czy intelektualiści od prawa do lewa), kontynuacja redukcji wymiaru czasu pracy najemnej została przez elity biznesu i polityki uznana (nie bez podstaw) za zagrożenie dla funkcjonowania systemu opartego o motywy zysku i ekspansji, tj. dla kapitalizmu. Dlatego też filozofia przypisująca inherentną wartość czasowi wolnemu została stopniowo wyparta (z pomocą m.in. nowoczesnego aparatu medialnego) przez ideologię konsumeryzmu, w której krzywa tzw. potrzeb konsumenckich rosnąć MA co najmniej w takim samym tempie jak wzrosty produktywności czy dochodów z pracy najemnej.

W konsekwencji kwestia kontynuacji trendów redukcji czasu pracy stopniowo zniknęła z przestrzeni debaty społeczno-politycznej – dalsza walka na tym froncie została praktycznie całkowicie zaniechana. Źródła takiego stanu rzeczy należy niestety upatrywać także w polityce New Deal F.D.Roosevelta. Program ten, wprowadzając nowe socjo-ekono narzędzie zwane stymulacją popytu, przywrócił gospodarkę opartą o prawo wartości wymiany do stanu funkcjonalności, ale jednocześnie stał się deklaracją zdecydowanego wyboru priorytetu wartości konsumpcji ponad wartość czasu wolnego. Ekono-decyzje podjęte w latach 1930-tych stanęły u podstaw ekono-mempleksu, który nawet po 80-ciu latach nadal definiuje wektory ekono-polityki pozycjonującej się jako pro-prolowa. Skutkiem tego ekono-historycznego balastu pro-prolowa ekono-memetyka koncentruje się prawie wyłącznie na obszarach, które obiecywać mogą dalsze zwiększanie zawartości koszyka konsumpcji przy zachowaniu wymiaru czasu pracy jako constans, czyli  dokładnie tak, jak tego życzyli sobie adwokaci zablokowania kontynuacji trendów redukcji wymiaru czasu pracy w latach 1930-tych, w osobach prominentnych kapitalistów jak H. Ford, jak i w osobach domniemanych liderów pro-prolowej polityki jak FDR.

*

Czytaj dalej