Archiwum kategorii: mizesologia

Niech się złoty zaświeci czyli jak „w prosty sposób” uczynić Polskę „potęgą gospodarczą”

Żeby nikt nam nie zarzucił braku ekono-pluralizmu (czy ekono-neutralności), dziś streścimy dość odmienne od dotychczas tu prezentowanego spojrzenie na UE czy na sprawy walutowe (jak zwykle, niestety, okraszając to naszymi chamskimi komentarzami). Jak to często bywa na takie ciekawe znaleziska udaje nam się natrafić dzięki portalowi forsal, za co serdecznie jego redaktorom dziękujemy!

O co tym razem chodzi? Powiedzmy na wstępie, że niedawno gdzieś w intersieciach spotkaliśmy się z komentarzem  hiszpańskiego MMT-era, który skarżył się ze łzami w oczach, że ekono-memetyka w Hiszpani jest zdominowana w 90% (czy 70% – nie pamiętamy dokładnie) przez znany doskonale i z naszego nadwiślańskiego ekono-zaduchu szczególny miks socjal-darwinizmu i złotożukowstwa zwany przez PE-P mizesologą (Polak i Hiszpan = dwa mizeso-baranki bratanki?) Wkrótce po tym właśnie na forsalu znaleźlismy ekono-skamielinowy odcisk, który potwierdzałby tę hipotezę. (Ale jednocześnie nie do końca, ponieważ nasz „hiszpański” bohater tak naprawdę jest rodem z Teutonolandii, a w Hiszpanii jest tylko „na misji”. BTW. Tak czy owak w tradycji Hiszpanów leży uwalnianie złota – kiedyś uwięzionego w nierynkowo-ceremonialnej postaci inkaskich posągów, a teraz zamkniętego w skarbcach banków centralnych [1] –  i wpuszczanie go do obiegu po to, aby się nam gospodarka rozwijała.)

Czytaj dalej

Reklamy

Mizesolodzy

W tym wpisie chciałbym podjąć się zadania popularyzacji (i zdefiniowania) słówka „mizesolog” – jako generycznego terminu, odnoszącego się do członka pewnego charakterystecznego podzbioru w grupie leseferystów ekonomicznych. Chociaż funkcjonalnie mizesolodzy pełnią praktycznie identyczną rolę co neoliberałowie, służąc ochronie interesów klasy posiadaczy, warto jednak pokusić się o identyfikację tego szczególnego podejścia, jakim jest mizesologia, z powodów, o których za chwilę.

Wydaje mi się, że  „mizesolog” jest dość zgrabnym i emocjonalnie/politycznie neutralnym określeniem dla miłośników najbardziej skrajnej formy prymitywizmu wolnorynkowego, zastępując zadomowionego w języku polskim „korwinistę”.  Co ważne – „mizesolog”, będąc terminem obejmującym szersze niż korwinista spektrum fundamentalistów leseferystycznych, wśród których można spotkać sympatyków różnych ugrupowań politycznych (nie zaś tylko partii KORWIN czy UPR), pozwala uniknąć mylącego pomieszania polityki z  ekonomią.  Czytaj dalej