Archiwum kategorii: makroekonomia

Globalne różnice w „wydajności” – o co tu może chodzić? (odc.1/2)

Komuś, kto może pozwolić sobie na marnowanie czasu na dumanie nad makro-naturą ekono-rzeczy, może przyjść pewnego dnia do głowy pytanie: jaki jest mechanizm, który sprawia, że wynagrodzenia proli (czy PKB per capita) w cofniętej w czasie dzięki euro-sado-monetaryzmowi cywilizacyjnie/gospodarczo  gdzieś do lat może 1970-tych (a może i do 1960-tych) Grecji są nadal wyższe (zarówno nominalnie wg. przeliczników walutowych, ale także według przelicznika PPP) niż w ChRL, którą często określa się mianem fabryki świata i którą można uznać za lidera w praktycznie każdej dziedzinie wytwórczości, nie tylko biorąc pod uwagę zdolność do produkowania gadżetów po konkurencyjnych cenkach, ale także jeśli chodzi o szerokie spektrum aplikacji nowoczesnych technologii?

Podobnych zestawień można oczywiście znaleźć więcej. Dlaczego np. nie posiadająca znaczących tradycji przemysłowych Hiszpania z bezrobociem 16,5% szczyci się PKB-p/c-PPP dwukrotnie wyższym od cieszącej się zbliżonym do pełnego zatrudnienia Białorusi? Czy prole w zdezindustrializowanej Irlandii faktycznie wyrabiają 4,5 raza więcej niż prole w bogatej w surowce naturalne i produkującej odrzutowce Brazylii? Co sprawia, że na zdemoralizowanego socjalem mieszkańca stacji paliwowej zwanej Norwegią przypada 2,7 x tyle ~wytworzonych dóbr co na z-socjal-zdarwinizowanego obywatela innej, większej stacji zwanej Rosją?

Czytaj dalej

Reklamy

500+ jako inspiracja do ekono-zapasów w monetarystycznym kisielu

Jednym z najzabawniejszych ekono-produktów ubocznych generowanych przez leseferystyczny gubmint odmiany „ekono-ksenofobicznej”, który ma okazję obecnie reprezentować kapitalistów nad Wisłą, są przepychanki memetyczne ekono-recenzentów, zwłaszcza te koncentrujące się wokół wprowadzonego przez ten gubmint para-socjalu, ze szczególnym uwzględnieniem jego wpływu na wynik fiskalny. O ile wiosną na topie był temat przekroczenia przez generację złotówkowych aktywów finansowych netto rubikono-granicy 1 bln, o tyle obecnie ekono-hajp skupił się na tzw. nadwyżce budżetowej (czyli odessaniu hajsów z gospodarki), która ponoć pojawiła się po 7 m-cach fiskalnych roku 2017, wynosząc po tym okresie 2,4 mld.  Co się zatem tak naprawdę dzieje? Na to pytanie spróbujemy odpowiedzieć na końcu odcinka, ale najpierw o tytułowych zapasach.

Czytaj dalej

Sterowanie gospodarką: algorytmy punktowe vs. zasobowe

Zanim przejdziemy do meritum – parę słów wyjaśnienia (dla tych co nie podążali przeszłym tokiem bloga) o co chodzi z tymi algorytmami. Otóż w obecnym modelu – w kapitalizmie/praktycznym leseferyzmie – zdecydowana większość procesów gospodarczych jest sterowana motywacją punktową, tj. agent podejmuje aktywność gospodarczą wyłącznie wtedy, kiedy oczekuje, że na „wyjściu” uzyska więcej punktów niż włożył na „wejściu”. Punktami są pieniężne IOU (czyli – w uproszczeniu pieniądze). Zauważmy, że w tym algorytmie nikogo zbytnio nie obchodzi, co się dzieje z, czy jakie są „ruchy” (dystrybucja) zasobów realnych, czyli np. surowców. Sam system nie jest jednak bynajmniej pozostawiony całkowicie samemu sobie: główne kierunki procesów wyznaczają centralni planiści prywatni (czyli sektor finansowy), którzy przydzielają (czasowo) punkty do realizacji jednych planów, a do realizacji innych nie. Odmienną metodą organizacji gospodarki będzie taka, gdzie jakiś algorytm będzie starał się kierować przepływem czy dystrybucją materiałów, towarów czy usług bezpośrednio. Próbą (słabą) wdrożenia tego drugiego typu algorytmu była nasza „komuna”, ale algorytmy zasobowe występowały w historii często i bez wątpienia pojawiły się znacznie wcześniej niż algorytmy punktowe, które w dominującej formie stosuje praktycznie jeden tylko system: kapitalizm (a ten w swojej właściwej postaci ukształtował się dopiero w XIX w.). Czytaj dalej

Deficyty budżetowe czyli viagra dla kapitalizmu

O deficytach budżetowych [DB] pisałem do znudzenia na starych blogach – z perspektywy MMT. Pozycja MMT w tej kwestii to w skrócie: wielkość deficytu wyrażona w krajowej suwerennej walucie jest wartością endogeniczną dla gospodarki kapitalistycznej; problem współczesnych gospodarek tkwi w tym, że monetaryści, którzy zmonopolizowali rządy na całym świecie, kroją całą politykę gospodarczą pod jakieś magiczne, z góry założone wartości tych deficytów (np. 3%). Efekty tego są takie, jak gdyby krawiec – zamiast wydłużyć czy skrócić spodnie, ciął (lub rzadziej – rozciągał) nogi klienta.

Oczywiście – w szczególnym kontekście utrzymania gospodarki monetarnej motywowanej zyskiem MMT ma całkowitą rację. W przeciwieństwie do „matematyki histerycznej”, uprawianej (i to publicznie – m.in. na dedykowanych temu ekshibicjonizmowi ignorancji wyświetlaczach, zwanych licznikami długu) przez prymitywistów leseferystycznych, MMT aplikuje matematykę zwykłą, która mówi nam, że jeżeli stopy% (ustalane decyzją polityczną, czy biurokratyczną jak w przypadku RPP) są niższe niż ΔPKB, zagregowane deficyty (czyli ten niewyobrażalnie potworny dług publiczny, obciążający wnuki) ustabilizują się w pewnym momencie na pewnym poziomie w relacji do PKB, przy czym wielkość tego poziomu (jeśli pozwolić mu ustalić się endogenicznie) nie będzie w normalnych warunkach wykazywać żadnej korelacji ze zdolnościami produkcyjnymi gospodarki (w reżimie leseferystycznym „rynkowych” stóp może – i ma – nastręczać problemy z redystrybucją produktu krajowego). Czytaj dalej