Globalne różnice w „wydajności” – o co tu może chodzić? (2/3)

W pierwszym odcinku naszego mini-serialu o globalnych, często dość znaczących różnicach w odczytach wydajności (czy PKB/p-c), pokusiliśmy się o sporządzenie (otwartej) listy czynników, które naszym zdaniem mogą determinować te dysproporcje, jak mierzone rynkową wyceną efektów nakładów praco-najemno niewolniczych w różnych krajach kapitalistycznych. Wyróżnione przez nas czynniki to:

  1. Globalne preferencje do przechowywania „oszczędności” (parkowania zakumulowanych gór nadwyżek finansowych) w walucie określonych krajów (/używanej w danym kraju)
  2. Ilość energii p/c dostępna do napędzania procesów
  3. Poziom organizacji procesów (kultura industrialna/stopień stajloryzowania populacji)
  4. Zdolność kredytowa członków populacji (i także firm)
  5. Stabilność pozytywnych sprzężeń na linii gubmint-Posiadacze (a.k.a. kapitał ma narodowość)

Poprzednio omawiane były nr-y 3 (jako jedyny, który współdzielimy z wyznawcami wróżki-wolnorynkuszki) oraz 1. Dziś kontynuujemy z poz. 2  (kwestie 4 i 5 – celem zachowania pozorów auto-dyscypliny zgodnej z zasadą nr 1 Skutecznego Blogowania, tj. zachowania kompaktowości wpisów, jak i dla z powstrzymania spadków naszej blogo-wydajności liczonej współczynnikiem ilość wrzutek/m-c – zdecydowaliśmy się dziś oszczędzić na potrzeby wypełnienia nieplanowanego wcześniej wydłużenia serii o odcinek nr 3).

*

Jeśli chodzi o pkt 2 – dostępność zewnętrznej energii w skoncentrowanych formach umożliwiających napędzanie procesów – pamiętamy, że jest to faktycznie warunek sina qua non, aby w ogóle można było mówić o wydajności jako takiej (a przynajmniej o wyższej niż ta, którą reprezentuje kopacz dołów wyposażony w łopatę kawałek kija). W tym odcinku koncentrujemy się jednak na różnicach w wydajności w krajach, gdzie teoretycznie prawie wszędzie kapitaliści mogą kupować energię po mniej-więcej podobnych cenach światowych.

Niemniej jednak – mimo że obecne, umiarkowane (choć ostatnio rosnące) ceny klasycznych (kopalnych) czynników do generowania energii w połączeniu ze spadającymi cenami instalacji OZE wskazywać by mogły, że problemy z dostępnością energii nie istnieją (wszyscy, a już zwłaszcza takie zamożne kraje jak te z Europy Zachodniej, mogą sobie bez problemów kupić dowolne wolumeny na rynku) – stagnacja/spadki zużycia per capita w połączeniu z bardzo mizernymi odczytami pekabowymi w zaawansowanych krajach Centrum (czemu towarzyszy zerowa czy ujemna dynamika zarówno realnych płac, jak i wydajności) – to wszystko może sugerować, że osiągalny poziom realnych dobrobytów i realnej produktywności doszedł do termodynamicznej ściany.

Tzn. w momencie, kiedy pekab np. na takim dużym rynku jak Europa Zachodnia, który cechuje stosunkowo wysoka konsumpcja energii p/c, chciałby ponownie śmiało ruszyć w górę (np. stymulowany inwestycjami czy poluzowaniem kaftana austerity), prawie natychmiast mogłoby to zachwiać obecną „małą stabilizacją” na rynkach paliw, dając cenom surowców impuls wzrostowy, co pociągać by mogło za sobą szybkie wygaszenie entuzjazmu konsumentów. W efekcie po krótkim epizodzie wzrostu aktywności system pogrążyłby się ponownie w marazmie, co z kolei mogłoby skutkować niespłacalnością części kredytów zaciągniętych pod wpływem nadmiernie optymistycznego odczytu impulsów płynących z rynku, grożąc powtórką z GFC.

Inaczej – nie można wykluczyć, że już obecnie faktyczną barierę ograniczającą zarówno wzrosty wydajności jak i siłę nabywczą (zwłaszcza w zaawansowanych krajach Centrum) stanowi ograniczona dostępność dywidendy termodynamicznej. Tę wersję może potwierdzać historyczny fakt, że schyłek (2006-2008) ostatniego (być może ostatniego w ogóle) epizodu prosperity zwanego w swoim czasie Wielką Moderacją charakteryzował się wystrzeleniem cen surowców, w tym zwłaszcza ropy, przy czym – jak twierdzą badacze tych zagadnień – spadki konsumpcji  energii (wywołane zmniejszeniem się jej dostępności np. wskutek wzrostu cen) wyprzedzają spadki PKB (ergo: wektor przyczynowo-skutkowy biegnie według logiki ‚energia–>PKB’, nie zaś odwrotnie; np. szczyt zużycia energii p/c w Europie miał miejsce w 2006, a kryzys – załamanie pekabu nastąpiło dopiero w 2008).

Biorąc to pod uwagę, narzuca się hipoteza, że austerity – polityka ekono-ascezy aplikowana ze szczególną zawziętością właśnie w UE – jest być może narzędziem (jakkolwiek topornym) utrzymania tej delikatnej równowagi cenowej na zasadzie kopania energetycznej puszki tak długo, jak to możliwe.

Posługujemy się tu przykładem Europy Zach. ponieważ ten region znajduje się w bardzo napiętej sytuacji, jeśli chodzi o oczekiwania względem poziomu konsumpcji vs. posiadane zasoby czynników generacji. Źródło tych napięć, jak się wydaje, tkwi historycznie w dawnych, przed-globalizacyjnych czasach, kiedy ten region świata dysponował relatywnie lepszym dostępem zarówno do źródeł generacji energii, jak też i do maszynerii, która tę mannę potrafiła zasysać i następnie wykorzystywać w sposób na owe czasy najbardziej efektywny.

Ten fenomen (w kombinacji z szeregiem innych sprzyjających czynników) z czasem przyniósł efekty w postaci istotnej poprawy materialnych warunków życia. Jednocześnie dzięki takiemu biegowi rzeczy prolo-populacja była bardziej skłonna „kupić” tezę, że ‘kapitalizm to optymalna metoda zagospodarowania zasobów’, co pozwoliło z kolei uczynić kraje Centrum komfortową i stabilną bazą wypadową do neo-kolonialnych eskapad dla europejskich kapitalistów.

Ten porządek zaczyna jednak obracać się w pył, a instytucje tzw. państwa dobrobytu – dawniej używane jako substancja cementująca epizodyczny (i niepisany) pakt kapitał-praca – zaczynają się jawić jako największa przeszkoda na drodze procesów akumulacji, konkurując o zasoby z super-predatorami, do której to postaci – na przestrzeni ostatnich dekad dokarmiania ich modyfikowaną deregulacyjnymi sterydami pożywką prolo-soylent-green – zmutowały dawne kapitalistyczne misie-praco-rozdawnisie.

Jednak wobec zjawiska, które można określić jako „lepkość oczekiwań” względem materialnych standardów życia, nawet realizujące zazwyczaj bez większego skrępowania agendę Posiadaczy gubminty i pan-europejskie ciała biurokratyczne typu KE czy EBC mają obawy (jeszcze) przed podjęciem ryzyka odebrania prolom ich zdobyczy z-dnia-na-dzień tak, żeby przerzucić rosnące realne koszty energetyczne na populację w całości (ale te dylematy będą występować wszędzie – przedsmak innego typu scenariusza – nieco bardziej bezpośredniej kolizji interesów – mamy tu).

Z uwagi na obawy przed wysokim kosztem politycznym konieczne procesy dostosowawcze w UE odbywają się za pomocą metody małych kroków przy użyciu monetarystycznego gas-lightingu (choć  przebieg ekono-sytuacji w Grecji, którą mamy okazję obserwować od 2010 r., z tej perspektywy może przypominać eksperyment służący przetestowaniu potencjalnych skutków zaprzestania owijania Posiadaczowego kija w bawełnę, na razie w małej skali i w ograniczonym zakresie).

Dla kontrastu – USA (oprócz atutu w postaci, jak się wydaje, bardziej nieufnej wobec socjalizmów populacji) dysponują potencjalną przewagą w postaci znacznie szerszych możliwości zaciągania dywidendy termodynamicznej w najbliższej przyszłości – czy to z własnej ziemi (czy wręcz spod własnych domostw), bądź też u „sojuszników” typu Kalifat Saudyjski (czy też – jak twierdzą niektórzy – posługując się do tych celów instrumentem waluty rezerwowej czy wręcz wprost w drodze akcji szerzenia demokracji w którymś z zasobnych w węglowodory kraju).

W ChRL, z kolei, rosnący deficyt lokalnie pozyskiwanych źródeł energii (głównie węgla) uzupełniany w coraz większym stopniu importem, bilansowany jest eksportem ogromnych mas gadżetów produkowanych w konkurencyjnych warunkach, gdzie lokalne aspiracje konsumerystyczne (oraz oczekiwania populacji wobec standardów środowiskowych) są znacznie bardziej zmoderowane względem krajów UE czy nawet US  (a demiurgowie lokalnej odmiany systemu ekstrakcji, nie będąc skrępowani koniecznością udawania, że ‘rynek jest dobry na wszystko’, mogą alokować zasoby w sposób, który pomaga realizować konkretne zadania czy konkretną agendę, niekoniecznie opartą na standardowo pojętym rachunku koszty/zyski) [1] .

Przyjmując powyższą hipotezę (tj. że spadek dostępności energii jest faktycznie jednym z czynników odpowiedzialnych za stagnację wydajności), środowisko gospodarcze w warunkach napięć na linii ‘podaż-popyt na energię’ wymaga pewnych, z czasem coraz bardziej zdecydowanych działań mitygujących ogólny agregat popytu, które to kroki – z wymienionych wyżej przyczyn – muszą być szczególnie intensywne właśnie w Europie Zach.

Dramat może być tym boleśniejszy z uwagi na to, że każdy praktyczno-leseferystyczny gubmint – zwierz bardzo popularny w Europie – jak ognia będzie unikać podejmowania decyzji zmierzających do moderacji skutków powszechnego ubóstwa energetycznego w sposób bezpośredni, które miałyby szanse poprawić dystrybucję czy efektywność „ręcznie”; to rynek – z pomocą co najwyżej jakichś form stymulacji – ma rozwiązać te problemy samoczynnie. Działania o charakterze nakazowo-rozdzielczym mogłyby zasiać wśród populacji wątpliwości względem zdolności kapitalizmu do rozwiązania problemu, jakim jest zapewnienie gospodarce (i ludziom) źródeł zasilania.

Dlatego też apetyty konsumentów są temperowane za pomocą totemów typu zdrowe finanse publiczne czy pozorowana walka z GO, podczas gdy funkcje podtrzymania iluzji wzrostu/przyrostu bogactwa przejmowane są w coraz większym stopniu przez promowanie filozofii pro-eksportowego wyścigu do dna jako obowiązującej ekono-religii, stworzenie warunków sprzyjających pompowaniu wyceny aktywów (szczególnie nieruchomości) oraz usankcjonowanie prawne (poprzez np. deregulacje uealastyczniające stosunki wyzyskodawania zwane kolokwialnie reformami strukturalnymi) otoczenia, które będzie sprzyjać rozbudowie sektora g00wnianych usług (które nie wymagają tak intensywnego zasilania jak przemysł, ani nie generują wysokich dochodów dla zatrudnionego tam kompostu mogących nieść zagrożenie niebezpiecznym podgrzaniem popytu, a jednocześnie dają pracę; tony pracy).

Ujmując to nieco inaczej – w warunkach ograniczonej (jeśli jeszcze nie przez deficyty podaży, to choćby przez już dynamicznie rosnący ECoE – energetyczny koszt energii, o którym pisane było tam) dostępności energii, produktywna działalność zagospodarowania i przetwarzania zasobów (wytwarzanie wartości użytkowych) będzie się naturalnie koncentrować tam, gdzie energetyczny koszt siły roboczej (w rozumieniu ile energii może skonsumować prol za otrzymane wynagrodzenie) będzie najniższy (choć oczywiście obecnie siłą „oficjalnie” nakręcającą outsourcing są koszty monetarne; ale – jak to ujmują niektórzy – pieniądz to roszczenie wobec przyszłych strumieni energii).

Czyli – po przekroczeniu pewnej bariery (tak jak to miało miejsce w większości krajów Europy Zach. w poprzedniej dekadzie)  – realna siła nabywcza proli nie ma szans już dalej rosnąć  i w związku z tym następuje przeorganizowanie (się) gospodarki leseferystycznej albo w kierunku intensywnego duszenia płac/popytu (model teutoński/kontynentalny) lub/i outsourcowania produkcji z jednoczesnym zagospodarowaniem lokalnej nadmiarowej siły roboczej do prac najemnych typu BS (model anglo-saski/US). W ślad za taką degradacyjną dynamiką postępować będzie stopniowo acz nieuchronnie stagnacja czy spadek zarówno rzeczywistej produktywności, jak i odczytów wydajności w ujęciu monetarnym (w tym drugim przypadku spadki mogą być jednak moderowane przez pozostałe wymienione w naszej mini-serii czynniki – w zależności od ich relatywnej wagi, którą niestety trudno jest określić ad hoc).

Suma-sumarum – wraz z zacieśnianiem się termodynamicznej pętli na zdeterminowanym do nieustającej ekspansji kapitalizmie, kraje dysponujące najlepszym dostępem do zasobów skoncentrowanej energii (czy to na terytorium własnym czy na ekonomicznie/geopolitycznie podległym) lub/i charakteryzujące się najniższymi kosztami energetycznymi produkcji – będą najprawdopodobniej stopniowo uzyskiwać przewagę/nadrabiać straty – także w relatywnej wydajności – w miarę jak termodynamiczny walec będzie coraz bardziej wyrównywać pole gry zgodne z nową rzeczywistością – środowiskiem niedoborów energii.

W początkowych etapach tej konwergencji (która zdominowana będzie coraz bardziej równaniem w dół, aniżeli dorównywaniem do czołówki) odczyty produktywności w pozbawionej wymienionych atrybutów części terytoriów Centrum (typu Hiszpania, Italia, UK, Japonia) będą spadać, podczas gdy w posiadających rezerwy krajach Peryferiów wydajność nadal będzie przez jakiś czas iść w górę (tu zastrzegamy, że PE-P co do zasady unika projekcji o perspektywie >20 lat, czyli żeby „dowiedzieć się”, co będzie potem,  można – w zależności od upodobań – poczytać albo Kurzweila, albo Greera; choć – jeśli już jesteśmy przy fikcjach – naszym wyborem jest tu The Road McCarthy’ego – raz, że tak jak wszystko spod tego pióra jest to literacki top, a dwa – ten nieco zdawkowy, pozostawiający czytelnikowi miejsce do samodzielnego uzupełniania luk, futurystyczny szkic przypadku, okazać się może koniec-końców najbardziej adekwatnym – w swojej brutalnej prostocie – wprowadzeniem w klimaty przyszłego bytowania homo-sapiensów).

Koniec-końców rachunek jest prosty – wydajność prola jest funkcją technologii pozwalającej w jak najkorzystniejszy sposób zasysać energię zewnętrzną (wyposażyć prola w jak najliczniejszy oddział niewolników energetycznych zwielokrotniających tysiące, dziesiątki tysięcy czy nawet więcej [2] razy efekty jego ciało-pracy); w tym leży klu ekonomii (jeśli pod tym kryptonimem chcemy rozumieć naukę o gospodarowaniu zasobami) w ujęciu realistycznym, a maskowanie tej prostej zależności za pomocą alchemii finansowej czy za pomocą balonu post-industrialnych sektorów typu BS-jobs, należy traktować jako aberrację (tak jak zresztą kapitalizm per se), która – aczkolwiek z perspektywy czasowej życia jednostki wydawać się może stosunkowo trwałą i długowieczną – w ujęciu całej historii homo-sapiens reprezentuje niewiele więcej, jak osobliwy epizod zaburzenia ciągłości, który nie ma większych szans przetrwać kolizji z barierami termodynamiki.

Można jeszcze dodać, że przyjmując (jakkolwiek mało prawdopodobne) założenie utrzymania poziomów energii angażowanej do napędzania procesów p/c, efektywność wielu z tych procesów (np. silniki turbo-odrzutowe czy spalinowe, turbiny gazowe czy technologie wytopu stali etc.) składających się niezmiennie już od wielu dekad na fundament, na jakim następnie dopiero bazuje nadzwyczajna „wydajność” sektora usług,  już dawno zbliżyła się do limitów wyznaczanych przez fizykę, a tej nie będzie w stanie pokonać żadna apka, żaden tłit el-muskowy ani nawet czarodziejski duszek IoT.

[CDN]


1. Co interesujące, cytowany wcześniej na blogu model SEEDS T. Morgana (mocno pesymistyczny jeśli chodzi o kraje Centrum) w przypadku ChRL w perspektywie do roku 2030 przewiduje dalszy dość dynamiczny wzrost nie tylko pekabu (+44%), ale także „realnej” gospodarki (+40%), jak i „realnej” produkcji p/c (29%), to wszystko przy niewielkim spadku agregatu konsumpcji paliw kopalnych względem obecnego poziomu; „luka” energetyczna ma być – jak się wydaje – pokryta przez OZE, których udział wzrosnąć ma z 3,7 do 15% całego energetycznego tortu (nic nie jest wspomniane o energetyce jądrowej). Prognoza ta zakłada najwyraźniej dość istotne wzrosty efektywności energetycznej realnej produkcji oraz utrzymanie aspiracji konsumerystycznych (zwłaszcza jeśli chodzi o konsumpcję PK) w ryzach.

2. Niektórzy badacze realnej ekonomiki bawią się w takie szacunki, gdzie np. ciągnik rolniczy stanowi odpowiednik 600 niewolników energetycznych, ciągnik siodłowy z naczepą = 4.000 NE, koparka = 10.000 (par rąk) NE, lokomotywa ciągnąca skład = 100.000 NE, samolot pasażerski = 1.000.000 NE (oops, ale to chyba dopiero wtedy, kiedy singulitarianizm przyprawi niewolnikom skrzydła?)  etc.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.