Polacy zwycięzcami w zawodach histerii inflacyjnej

Jak chyba wiemy, friedmanowski koncept „Helicopter money” [helikopterowych pieniędzy – HP] oznacza ogólnie bez-zobowiązaniowe zasilenie kieszeni obywateli – w wersji oryginalnej przez zrzucanie fizycznych IOU banku centralnego (banknotów) z powietrza*, a w bardziej współczesnej – przez dopisanie jakiejś kwoty na rachunku depozytowym beneficjentów drogą impulsów elektronowych. Takie hipotetyczne rozwiązanie ma być w założeniu anty-deflacyjnym remedium ostatniej instancji.

O zasadności wiary w tą monetarystyczną homeopatię (homeopatię – ponieważ mowa tu jest o dawkach mocno rozcieńczonych w całym garncu do warzenia PKB, który dodatkowo, przypominamy, jest daleki od osiągnięcia temperatury wrzenia) można poczytać w tym artykule voxeu.org, natomiast u nas coś w rodzaju post-scriptum z akcentem „patriotycznym” (ankietują nas! – trzeba to uczcić wpisem).

Zwróćmy uwagę na dwa wykresy z cytowanego artykułu:

Pierwszy – Ryc. 4 – Procent respondentów w poszczególnych krajach, którzy uważają, że skutkiem helikopterowych pieniędzy  (200€ /m-c na obywatela) byłby wzrost cen:

bright_fig4-624x331

Jak widać Polacy zdeklasowali całą Europę w konkurencji inflacyjnego histeryzowania. Jednocześnie uplasowali się w ogonie jeśli chodzi o deklarowaną skłonność do natychmiastowego wydania helikopterowej kapuchy (Ryc. 2):

Procent respondentów w poszczególnych krajach, którzy wydaliby (przejedli) większość zrzuconych bez zobowiązań pieniędzy (zamiast je odłożyć, zainwestować, spłacić kredyt etc.):

bright_fig2-624x348

Chociaż artykuł nie zawiera już rozbicia ogólnego poparcia dla realizacji hipotetycznych zrzutów (54% za, 20% niezdecydowanych, 14% przeciw, 11% nie wie) na poszczególne kraje, mamy dziwnie mocne przekonanie, graniczące z pewnością, że to właśnie pośród mieszkańców Trzeciej Neoliberalnej znalazło się najwięcej przeciwników helikopterowych pieniążków (zwłaszcza mając na uwadze 2-gie od końca miejsce jeśli chodzi o wiarę w pozytywny wpływ HP na PKB**, patrz ryc.6).

Schizofreniczna kondycja Nadwiślan, która jawi się z tych dwóch wykresów – gdzie z jednej strony mamy deklarację niskiej skłonności do konsumpcji, a z drugiej – paraliżująco wysoki poziom inflacyjnych obaw –  potwierdzałaby, że stan ekono-mentalny populacji Trzeciej Neoliberalnej jest zdeterminowany ilościową teorią pieniądza, tzn. Polacy w znacznie większym stopniu niż mieszkańcy np. Europy Zachodniej dali się przekonać monetarystom, że poziom cen jest w większej mierze (jeśli nie wyłącznie) funkcją masy zasobu cząstek pieniężnych, aniżeli wynikiem logicznego ciągu: dochody -> popyt -> szybkość obiegu pieniądza versus poziom zdolności produkcyjnych (i dalej: vs. skłonność do konsumpcji i zmiany stanu zadłużenia). Czyli jeśli nasypiemy choćby szczyptę cząstek pieniężnych na jedną z szalek, skala monetarystycznej precyzyjnej i czułej wagi, pozostającej dotąd w równowadze, deterministycznie musi przechylić się natychmiast w stronę „dodatniej” inflacji.

Być może u źródeł tych lęków stoją nie tak dawne doświadczenia inflacyjne przełomu lat 1980/90, ale zwróćmy uwagę, że spolegliwość nadwiślańskich plemion wobec monetarystycznej doktryny przewyższa znacznie poziomy notowane nawet u Teutonów, którzy – z uwagi, jak się przyjmuje, na bezprecedensową traumę monetarną z epoki Weimarer Republik – postrzegani są jako wiodący europejski głos na rzecz utrzymywania „mocnego pieniądza” za wszelką cenę, w tym nawet za cenę utraconych perspektyw napompowania pekabu.

Hipoteza, która nam się nasuwa na podstawie tej faktografiki, jest taka, że oprócz nadal żywego w pamięci pawłowo-skojarzenia ‘kryzys gospodarczy -> inflacja’, tak zaawansowana forma inflacjofobii mogła wyrosnąć jedynie w warunkach ciągłej i intensywnej pielęgnacji.  A zatem zadanie, które w trakcie blitzkriegu doktryny szoku na nadwiślańskim froncie powierzono dywizji mizesologicznych myślo-czołgów i które wzięły się ostro za ostrzeliwanie populacji monetarystyczną (naprzemiennie z socjal-darwinistyczną) amunicją ciężkiego kalibru, można uznać za wykonane na 5+. Ćwierć wieku nieustającego memo-bombardowania obróciło przeciwnika – rozproszoną armię post-kolektywistycznych proli – w pozbawioną aspiracji masę, trzęsącą się ze strachu przed najmniejszym wzrostem wydatków budżetowych czy przed podniesieniem pensji minimalnej galaretę, niezdolną do jakichkolwiek prób przejęcia chociaż jakiejś cząstki tortu dochodowego i która powierzyła się całkowicie łasce praco-rozdawaczy. Brawo wy.

________________

* w netach krąży też jeszcze inna wersja źródła konceptu czy źródłosłowu HP: Actually real helicopter money was advocated by humorist Art Hoppe (San Francisco Chronicle) during the Vietnam War. He suggested, if the allocated cost to kill a Viet Cong soldier was calculated to be $50000 USD ( $346771 in today’s dollars) then what the USA should do is to bundle up $50000 in one dollar bills and bomb the Vietnamese countryside with the 50K packages. His theory was if a VietCong were hit, he’d be killed instantly, and if not, he’d pick up the bundle of dollars and be converted to capitalism, also instantly.

** oczywiście pozytywny wpływ HP na PKB (pozytywny w znaczeniu: zwiększający PKB) jest praktycznie gwarantowany, pod warunkiem, że dana gospodarka nie jest w stanie bliskim pełnego wykorzystania mocy wytwórczych; ten truizm piszemy tu tylko na potrzeby pojawiającej się zawsze w takich miejscach narracji „bogactwo bierze się z pracy, nie z druku”; kwoty, których – tak jak w tym badaniu – maksymalny potencjał popyto-generujący wynosi 2% PKB (a faktyczny może ćwierć z tego), nie mogą być rzecz jasna ekstrapolowane liniowo, jak to można często napotkać w kontr-argumentacji prymitywistów mizesologicznych: „dlaczego tylko 200? Jeśli to takie dobre – rozdajmy po 2.000!”.

Reklamy

5 thoughts on “Polacy zwycięzcami w zawodach histerii inflacyjnej

  1. tomek s

    Spotkałeś się może z jakimś opracowaniem dot. przyczyn hiperinflacji z przełomu 80/90? Tylko padaczka gospodarki czy coś jeszcze? jakiś peg? zadłużenie zagraniczne?

    Polubienie

    Odpowiedz
      1. s.halaer Autor wpisu

        Przeczytałem. Najbardziej podoba mi się w tym projekcie, że Autorowi udało się w miarę nieźle utrafić w pewien kompromisowy złoty środek pomiędzy dość epickim zakresem tematyki a objętością tekstu oraz także pomiędzy zawartością danych liczbowych a narracją zdarzeń – da się to przyswoić w ciągu ~1/2 dnia. Chociaż dziś nawet tyle to za dużo czasu dla pewno 90%, zwłaszcza żeby czytac o „komuchach”.
        Plusem jest też utrzymanie poziomu emocji, których nadmiar często rujnuje tego typu opracowania, na z reguły akceptowalnym poziomie (za wyjątkiem może samej końcówki). W sumie rzecz ma (a raczej miała – bo opracowanie pochodzi, jak wnioskuję z pocz. poprzedniej dekady?) potencjał na zrobienie z tego takiego podręcznego memetycznego antidotum-odtrutki na inwazję ipeeno-ekonomii.
        No, ale żeby ten potencjał wykorzystać należałoby najpierw mocno popracować nad stylem; stylem pisania (i nie mam tu już na myśli języka „literackiego” – bo nie jestem jakimś guru od tego, ale takie dość podstawowe rzeczy jak składnia/szyk zdania, gęste nagromadzenie powtarzających się słów, również sam dobór słów, nie mówiąc o pladze literówek) i stylem prezentacji (np. brak wykresów czy sama obecna ekspozycja www. – białe na zielonym rozstrzelone na całą szerokość ekranu, często bez-akapitowo – ja to wrzuciłem do worda, inaczej nie dałbym chyba rady). Ale pomimo tych niedostatków, przeczytać warto ze względu na treści. Całość, zgodnie z info, przechodzi ponoć edycję? – miejmy nadzieję, że na te rzeczy zostanie zwrócona uwaga (jeżeli sprawa w ogóle jest aktualna).
        A po tym wszystkim przydałoby się jakoś sprawić, żeby można było to w ogóle znaleźć – ja trochę się interesuję tematyką, ale przez tyle lat udało mi się nie natrafić na tę rzecz. No, ale to chyba typowy problem: wygrzebać coś wartościowego z całego intersieciowego garbadżu…
        Tak czy owak: kawał historii – często bliżej nieznanej – w dość zgrabnej pigułce. Np. Pracownia, owszem, zdawała sobie do pewnego stopnia, że warunki życia w Drugiej Leseferystycznej były dalekie od sielanki, ale teraz – po lekturze – jesteśmy w szoko-niedowierzaniu, do czego zdolni posunąć się Posiadacze, jeśli chodzi o walkę o zakonserwowanie status quo.

        Polubienie

        Odpowiedz
    1. s.halaer Autor wpisu

      W sumie, jeśli chcieć pokusić się o postawienie jakiejś skróconej diagnozy, posiłkując się linkowanym przez Jacka tekstem: wydaje się, że klu problemów, których skutki skumulowały się w końcowej dekadzie „komuny” (czego jednym z objawów była akceleracja inflacji) to jakaś kombinacja bezradności aparatu w kwestii trzymania aspiracji proli w granicach rozsądku + zestaw szoków zewnętrznych – zarówno „rynkowych” (ceny surowców), jak i politycznych (stopy% – spirala długu $, embargo), czego z kolei jednym ze skutków były fatalne terms of trade.
      W jakim stopniu te, przyjmijmy, wygórowane czy przestrzelone aspiracje konsumpcyjne były wynikiem złej komunikacji czy negatywnych wibracji na linii ‘władza ludowa/lud’, a w jakim powierzchownymi (czy obrazkowymi) porównaniami z Zachodem – to chyba po tylu latach jest już niemożliwe do zbadania.
      Dopiero post-factum (i to tylko do niektórych) dotarła świadomość, że praktyczny leseferyzm prześcignął ~„socjalizm” o kilka długości na pewno w jednej dziedzinie: w propagandzie; czy raczej, jak można by to lepiej ująć, w leseferyzmie w miejsce topornej propagandy sukcesu wyewoluowało coś znacznie bardziej inteligentnego oraz znacznie dyskretniejszego i skuteczniejszego; coś, co można określić jako sztuka masowej manipulacji czy ew. spontanicznie wszech-penetrująca samo-hipnoza, która przy okazji olśniewania zmysłu obserwacji emblematami rozwoju, zamienia jednocześnie proli w klaso-świadomościowe zombi, niezdolne do jakiejkolwiek akcji przejęcia części tortu dochodowego od swoich masta.

      Polubienie

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s