Darmowy detoks dla rezerwistów cząstkowych odc. 1/2

Przyznam, że czasem jestem pod wrażeniem tego, jak dużą trwałością i odpornością na fakty charakteryzują się memy wygenerowane w ramach mempleksu pseudo-ekonomii teoklasycznej (zwanego też przez jego wyznawców i propagatorów ekonomią neoklasyczną). Najlepiej ilustruje to chyba podejście do zagadnienia stosunku pomiędzy bankowością komercyjną a pieniądzem. Inspirację do tego wpisu dostarczył niezawodny Forsal, gdzie redaktor Wilkowicz demonstruje tytanowo-teflonową odporność na wiedzę o realnym mechanizmie kreacji siły nabywczej, która ma miejsce w akcie udzielenia kredytu, i która to wiedza teoretycznie powinna przestać zaliczać się do wiedzy tajemnej od co najmniej od 2+ lat, czyli od kiedy została „ujawniona” w biuletynie kwartalnym Banku Centralnego Anglii [BoE].

Swoje para-edukacyjne trzy grosze wrzuciłem swego czasu tu, ale zdawszy sobie sprawę z tego, jak silny jest opór materiału, robię kolejne podejście do odsłony „tajników” bankowości, tym razem z nieco innego kąta, skupiając swoją energię głównie celem detoksykacji porażenia rezerwizmem cząstkowym. Obecność tabelek w następującym odc. 2 może odstraszać co bardziej wrażliwych matematycznie – ale bez obaw – nasz detoks jest prosty i bezbolesny (i darmowy!). (W niektórych przypadkach skuteczniejszy i bardziej przekonujący może okazać się poprzedni wyżej wspomniany stary detoks, w innych z kolei silniejsze właściwości terapeutyczne wykazywać będą tabelki – w razie wątpliwości stosować naprzemiennie).  Ponieważ – w rzeczy samej – działanie całej maszynki kredytowej, wytwarzającej pieniądze jest banalnie proste; znacznie prostsze od całej tej narośli memetycznej, która uformowała się na bazie kombinacji teoklasycznej mitologii Loanable Funds (~funduszy pożyczkowych) oraz mizesologiczno-teoklasycznego mnożnika kreacji pieniądza, występującego także pod postacią legendy systemu rezerwy cząstkowej (uwaga: powyższe odnośniki do wiki PL podaję tylko jako przykład na to, że ta mitologia żyje; wiki PL w kwestiach ekonomicznych może być aplikowana tylko na własne ryzyko). Rzeczywistość jest bardziej prozaiczna od tych baśni z krainy Wielkiego Lesefera i w zasadzie można ją opisać jednym zdaniem: praktycznie każdy kredyt kreuje depozyt (za wyjątkiem oczywiście kredytu wypłacanego „do ręki” w żywej gotówce oraz nie mówimy tu oczywiście o „chwilówkach”, które należą do innej kategorii jaką są pożyczki – o czym więcej w dalszym toku).

Do udzielenia kredytu nie są angażowane – bo nie mogą być – żadne depozyty i już to wystarczy, żeby pogrzebać misterne wyliczenia rezerwistów cząstkowych – jak ten powyżej z Forsala – ile w każdym kolejnym kroku bank „wyciśnie” z takiego depozytu po potrąceniu cząstkowej rezerwy obowiązkowej. Depozyt jest pasywem* banku i nie ma w ogóle możliwości, żeby go komuś dalej pożyczyć. End of fokken story. Niemniej celem pełnej skuteczności niniejszego detoksu zalecamy doczytanie do końca.

Druga sprawa: mamy pieniądz rezerw. Co to w ogóle jest? Tak jak ja i Ty mamy (albo i nie mamy) swoje depozyty w banku komercyjnym, które stanowią nasze aktywa, a dla banku reprezentują pasywa (czyli dług banku wobec nas), tak też i banki komercyjne mają swoje rachunki w banku centralnym [BC]. Zapisane w BC „depozyty” banku komercyjnego są jego aktywami, zaś dla BC stanowią składnik pasywów. Tak jak ja czy Ty używamy naszych depozytów do wykonywania płatności (za czynsz, za kupowanie gadżetów na necie, na datki wspierające pracownię ekonopatologii) jak i wykorzystujemy nasze rachunki depozytowe do otrzymywania płatności (np. od naszego wyzyskobiorcy), tak też i odpowiednio banki komercyjne używają swoich rachunków w BC do rozliczania wzajemnych międzybankowych sald płatności, które są głównie pochodną milionów operacji zlecanych przez posiadaczy depozytów w tychże bankach komercyjnych. Tak, że można sobie zakonotować: pieniądz rezerw – ten sam generowany np. w akcji „druku” QE – reprezentuje aktywa banków komercyjnych, a pasywa BC, i służy wyłącznie do rozliczeń międzybankowych oraz do rozliczeń na linii skarb państwa – sektor prywatny (jak podatki czy w drugą stronę: transfery socjalne, a także operacje na obligacjach SP); inaczej:  ten rodzaj pieniądza operuje sobie w całkiem innym wymiarze, aniżeli ten, w którym swoje transakcje przeprowadzają poza-bankowe podmioty sektora komercyjnego/prywatnego/gospodarstw domowych. Pieniądz rezerw jest nazywany czasami Pieniądzem Wielkiej Mocy (High Powered Money) [HPM].

Przez kolejną analogię – możemy zauważyć, że BC może generować HPM ex nihilo – udzielając pożyczek HPM dla banków komercyjnych. Zauważmy dalej, że taki akt udzielenia pożyczki HPM jest bardzo podobny do kreacji pieniądza depozytów przez bank komercyjny: rezultatem jest powstanie zarówno nowych pasywów (z punktu widzenia BC – rezerw HPM, z punktu widzenia banku komercyjnego – zobowiązanie do spłaty kredytu HPM) jak i nowych aktywów (z punktu widzenia BC – zobowiązanie banku komercyjnego do zwrotu HPM, z perspektywy banku komercyjnego – zapis HPM na koncie w BC). Sprawa ma się analogicznie w stosunkach bank komercyjny – nie-bankowy podmiot sektora prywatnego: udzielenie kredytu kreuje depozyt; depozyt jest aktywem podmiotu nie-bankowego, a pasywem banku; zobowiązanie do spłaty – odwrotnie = aktywa banku, pasywa podmiotu.

Istotna różnica pomiędzy BC a bankami komercyjnymi [BK] polega na tym, że wobec zobowiązań (pasywów – depozytów) BK może być wniesione żądanie konwersji na „wyższą” formę pieniądza, czyli HPM (rezerwy, gotówka), podczas gdy BC, który stoi na szczycie piramidy pieniądza, nie musi się o to martwić, bo powyżej nie ma już niczego, na co ktoś mógłby zażądać konwersji. Stąd BK musi/powinien uważać na swój bilans, w tym zwłaszcza na to, komu udziela kredytu (chodzi o wycenę aktywów, którymi są udzielone kredyty; niewypłacalność kredytobiorcy może wymazać daną porcję aktywów do zera, a kumulacja takich „złych” kredytów może nadgryźć znacząco kapitały własne czy doprowadzić do sytuacji, w której niemożliwe stanie się regulowanie zobowiązań, co w konsekwencji wygeneruje automatyczny sygnał do konieczności poddania się procedurze upadłości), natomiast BC nie ma takiego problemu: nawet jeśli pozycja bilansująca – czyli „wartość netto” [WN] po stronie pasywów – przyjmie wartość ujemną, nic się złego nie będzie działo; żaden mizesolog nie będzie w stanie nasłać na BC komornika.

Zwróćmy uwagę – mamy prawidłowość: „wyższy” byt udziela „niższemu” bytowi kredytu, natomiast pomiędzy równymi bytami udzielane są pożyczki, tzn. nie następuje kreacja ex nihilo, ponieważ niższe byty „nie umią” (ok. nie umieją) wygenerować  aktywów z wyższego szczebla na życzenie. I tak BC może udzielić BK  kredytu rezerw, ale już BK może innemu BK takie rezerwy tylko pożyczyć (jeśli ma akurat ich nadmiar). Nieco podobnie: BK udziela kredytu pani X, która może następnie udostępnić czasowo taką kwotę pieniądza pani Y, ale już tylko w formie pożyczki; czy też sępy chwilówkowe, korzystające z funduszy własnych czy z kredytów zaciągniętych w BK, udzielają prolom dociśniętym mocniej butem neoliberalizmu pożyczek, ponieważ te sępy nie są (z reguły) podmiotami bankowymi.

Pozostaje jeszcze jeden element tej układanki – stopy %. BC ma za zadanie realizować utrzymanie bazowych stóp % – ustalanych w drodze decyzji politycznej/biurokratycznej – w ramach celu. Aby wykonywać prawidłowo to zadanie BC musi reagować odpowiednio na sytuację na rynku międzybankowym – w tym także dostarczać rezerwy HPM w odpowiedniej ilości w odpowiedzi na zapotrzebowanie ze strony BK tak, żeby stopy nie wystrzeliły w kosmos. Należy tu nadmienić, że jeśli możemy w ogóle mówić o naturalnej stopie % na rynku międzybankowym overnight  będzie to „0%” – wartość właściwa dla aktywów finansowych pozbawionych ryzyka, biorąc pod uwagę fakt, że BC po prostu reaguje adekwatnie, kreując zapisy HPM w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku i po to głównie został ustanowiony (lub może inaczej – ta funkcja BC w drodze ewolucji tego ciała stała się najistotniejsza); z kolei  cel ustalony przez organy polityki monetarnej jest z reguły z pewnych przyczyn (o czym kiedy indziej) > 0%; instrumentem pozwalającym utrzymać stopy > 0% np. w USA były przed 2008 r. obligacje treasuries (w systemie europejskim, w tym w PL, zamiast obligacji SP używane są  – również nie bez przyczyny – europejski kaftan monetarystyczny jest bardziej hmm… dopasowany – bony pieniężne), zaś obecnie tę funkcję w US pełni stopa podtrzymania – tj. wprowadzone po 2008 r. oprocentowanie rezerw, czyli rachunków HPM BK w BC (w tym nowym paradygmacie obligacje są praktycznie zbędne; jedyną ich rolą w US jest podtrzymanie leseferystycznej mitologii, która głosi, że rząd musi pożyczać, aby wydawać więcej niż zbierze od podatników).

Co należy z tego zapamiętać – HPM jest kreowane w odpowiedzi na procesy zachodzące na rynku sektora prywatnego, nie zaś, jak to widzi prymitywizm mizesologiczny, „druk” M0 przez BC ma generować przyczajoną „chwilowo” hiperinflację za pomocą efektu mnożnika cząsteczkowo-rezerwowego. Ale oczywiście nie jest tu naszym zamiarem ratowanie na siłę tych, którzy dali omamić się złotożukowcom czy bitcoinowcom; w ocenie naszej pracowni w obecnych warunkach neolibu każdy, kto posiada możliwości w zakresie akumulacji nadwyżek finansowych i korzystając z takiej okazji podejmuje świadomie próby uzyskania dochodów drogą żonglerki aktywami finansowymi czy niefinansowymi, jak najbardziej zasługuje na utratę całego kapitału i my tutaj w naszej pracowni nie uronimy z tego powodu nawet jednej łezki (tu zaznaczę: do tej kategorii nie zaliczam frankowiczów, których głównym celem nie była gra na fx, a raczej niska ratka czy nakręcona aspiracjami leseferystycznymi pogoń za napompowaniem własnej zdolności kredytowej).

Po tym krótkim przygotowaniu memetycznym przejdźmy do kilku obrazkowo-tabelarycznych przykładów, ilustrujących  prozaikę mechanizmu bankowej kreacji pieniądza – która leży równie daleko od teologiki Loanable Funds jak i od mizesologicznych teorii kolektywistycznego spisku rezerwy cząstkowej. Ale te przykłady-tabelki już w następnej notce.

[CDN]

______

*) wiem, że w  jęz. pl.  pasywa i aktywa nie mają liczby poj. (powinno być za każdym razem „składnik pasywów” itd.); ale fokkdet –  u siebie na blogu będę konsekwentnie ignorować tę zasadę, używając „pasywo” i „aktywo”.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s