Porozmawiajmy o poważnych pieniądzach

Konkurencyjne wobec naszej pracowni portale para-ekonomiczne (jak wybiz czy forsal*) lubują się w zagadnieniach typu: jaki będzie koszt danego programu rządowego (i skąd rząd weźmie na to pieniądze, czy komu zabierze). Problemy-programy, budząc niepokój w leseferystycznych sercach żurnalistów czy funkcjonariuszy myślo-czołgów, stają się inspiracją dla ich zaangażowanego piśmiennictwa. Finansowa skala tych spraw, wymagających interwencji piśmienniczej wszystkich tych rynkowo-wrażliwych, może wahać się, począwszy od tolerowalnej (np. podwyżka każdej emerytury o 3 zł), niepokojącej (np. podwyżka 200 zł dla pielęgniarek), aż do armagedonalnej (np. 500+ czy przywrócenie poprzednich kryteriów wiekowych dla uruchomienia programu subsistence dla zużytych proli). Problemy najcięższej wagi – jak te 2 ostatnie – liczone są już w kwotach rzędu kilkunastu miliardów rocznie.

Jednak my tutaj w Pracowni będziemy zajmować się z reguły znacznie poważniejszymi sprawami i znacznie poważniejszymi pieniędzmi; dokładniejsze kwoty, odnoszące się do tematyki, którą chcemy przeanalizować w tym i kilku kolejnych postach, będą podane w stosownym czasie, ale od razu na wstępie powiem, że chodzi o kwoty całkiem innego rzędu wielkości – koszty 20 lub nawet 40 razy wyższe od 500+, i znacznie większe niż budżet ZUS, ba! większe niż budżet całego państwa – ponoszone KAŻDEGO ROKU przez społeczeństwo. Ale co może generować tak potwornie niewyobrażalny koszt? Otóż tym czymś jest coś, co na potrzeby tej serii określę wstępnie jako „zagregowana renta kapitalistyczna”. Czyli inaczej mówiąc, będziemy rozmawiać o zdecydowanie najdroższym obecnie funkcjonującym programie  – programie, w którym przyjmujemy model gospodarczy oparty o prywatną własność i motywowany zyskiem oraz w którym płacimy kapitalistom za zorganizowanie systemu gospodarowania zasobami.

Żeby zdefiniować, o co mi w ogóle chodzi, spróbuję przedstawić krótko cały ciąg logiczny:

Mamy Świętość prywatnej własności oraz zaimplementowaną gospodarkę monetarną, w której do aktywności gospodarczej dochodzi jedynie w przypadku, kiedy dany agent zakłada, że aktywność ta będzie zachodzić wg. wzoru:

M –> C –> M+

(czyli na początku agent, posiadając M – czyli jakąś ilość pieniądza, angażuje się w produkcję/obrót towarami C po to, aby na końcu uzyskać M+ > M, ok?)

Tu przez rentę kapitalistyczną będę rozumieć zarówno dochody z kapitału produkcyjnego jak i nieprodukcyjnego, w tym realnego (np. renta z nieruchomości) jak i finansowego (np. renta z lokaty). Czyli – będziemy mieć tu zarówno na myśli dochody, wynikające z produkcyjnej czy usługowej aktywności gospodarczej (czyli zyski, w tym zwłaszcza te, płynące z zaangażowania pracy najemnej), jak i rentę w klasycznym znaczeniu, czyli dochody, spływające z samego tytułu posiadania pewnych aktywów (bez ich angażowania do produkcji/usług). W szczególności przez dochody kapitalistów rozumieć będę nie tylko zyski korporacyjne, ale także zyski zatrudniających siłę roboczą (na jakikolwiek kontrakt) firm, nie będących osobami prawnymi (JDG, S.C. itp.), jak i również agregat renty z aktywów (powiedzmy aktywów pasywnych, jak głupio to nie brzmi) rozsianych w całej gospodarce, którą to rentę mogą równie dobrze inkasować spółki akcyjne, różnej maści fundusze, januszo-biznesy, ale także prole (jeśli prol wynajmuje mieszkanie czy kiedy przypadkiem zarobił coś w jakimś funduszu). Do tego wszystkiego należy dodać jeszcze płace CEO (zarządów), czyli wynagrodzenia zgarniane przez powiedzmy top 1% pracowników. To w skrócie wszystko, co składa się na opłaty ponoszone tytułem wspomnianej, szczególnej organizacji gospodarki zasobami.

Tu zaznaczę, że jeśli chodzi o ten pod-temat bloga – nie mam zamiaru odnosić się (a przynajmniej nie w sposób wyczerpujący) do tego, czy kapitalistyczny model organizacji produkcji (lub inaczej centralnego planowania prywatnego) w istocie jest czy nie jest optymalny, jeśli chodzi o angażowanie zasobów – o tym kiedy/gdzie indziej na blogu.  Nie mam zamiaru też w tej sekcji roztrząsać dogłębnie, czy koszt renty kapitalistycznej jest rozsądny czy też przesadzony. Inaczej: może renta ta jest za wysoka, a może jednak warto tyle zapłacić kapitalistom, bo bez nich nie bylibyśmy w stanie wyprodukować nawet papieru toaletowego – kto wie? Nad tym będziemy zastanawiać się w innych wpisach. Tutaj chodzić będzie głównie tylko o, – po pierwsze w miarę dokładne ustalenie ile %PKB wynosi ta zagregowana kapitalistyczna renta, czyli inaczej ile kosztuje nas utrzymanie Organizatorów (czyli kapitalistów i rentierów) – z ciekawości lub choćby po to, aby nadać kontekst takim dyskusjom jak np. czy dać pielęgniarkom 200 zł podwyżki, a jeśli tak, to skąd wziąć na to pieniądze, oraz po drugie – dlaczego tę rentę należy traktować jako koszt.

Pamiętajmy, że wszyscy wolnorynkowcy, czyli słodko- i słonowodowcy, mizesolodzy, realiści wolnorynkowi (post-keynesiśc)i czy złotowiekowcy (i inni tu niewymienieni), są generalnie zgodni, że taki właśnie model – oparty na własności prywatnej oraz motywowany zyskiem – jest z zasady najbardziej optymalną metodą angażowania zasobów (spory pomiędzy wolnorynkowcami będą obracać się wokół tego, w jaki konkretnie sposób Model ma zapewniać optymalne wykorzystanie i alokację tych zasobów równocześnie). Ponieważ w naszym Modelu ciężar organizacji większości procesów spoczywa na kapitalistach (Posiadaczach, wyzyskiwaczach, rentierach, drobnej burżuazji oraz CEO, czyli zarządcach korpo), społeczeństwo motywowane zakładaną domyślnie nadzwyczajną efektywnością takiego modelu godzi się na taki kompromis, w którym pewna część strumienia dochodów z pracy tego społeczeństwa (czy inaczej – część zebranych/wytworzonych/przetworzonych zasobów) będzie przeznaczana na opłacenie właśnie tych Organizatorów produkcji. Właśnie całość tego wynagrodzenia klasy kapitalistów za zorganizowanie produkcji i zajęcie się alokacją/administracją zasobów (czy też niestety, w większości wolnorynkowych narracji, także za „zagospodarowanie” pseudo-zasobów – ponieważ dla działania tego Modelu, jak się wydaje, za konieczny wymóg często gęsto przyjmuje się również ucząsteczkowienie/uzasobowienie pieniądza; w zasadzie jedynym wyjątkiem są post-keynesiści) określam jako agregat renty kapitalistycznej (w skład której wejdą zyski z produkcji i usług, czynsze oraz odsetki i inne dochody z żonglerki aktywami finansowymi, jak i pewna szczególna część dochodów z pracy).

Na koniec tego wstępu zajrzyjmy jeszcze krótko za kulisy – jak powstawał ten serial. Po pierwsze, pomimo tego, że ten blog miał być z założenia zabawą (głównie dla mnie samego, lol), czyli dane do wpisów miały brać się z głowy, a nie ze żmudnego wertowania sieci – tym razem nie obyło się bez wygrzebania kilku tabel czy wykresów. Po drugie: samo pojęcie zagregowanej renty kapitalistycznej nie istnieje w statystykach, ale i znalezienie danych takich jak udział zysków i rent w PKB dla Polski (czy w ogóle w systemie statystyk europejskich) nie wydaje się być łatwym zadaniem; odniosłem wręcz wrażenie, że dane te mają być trudne do odszukania. Ale może to tylko subiektywne odczucie.  Tak czy owak, z uwagi na to, że opadająca krzywa mojej krańcowej satysfakcji z odnalezionych rezultatów spotkała się dość szybko z rosnącą krzywą zniechęcenia, a w końcu została odcięta horyzontalną krzywą lenistwa cały ten cykl nie będzie aspirował do postawienia wyraźnej konkluzji w zakresie podania dokładnych kwot, aczkolwiek mam nadzieję, że przedstawione szacunki kosztów zagregowanej kapitalistycznej renty sprowokują przemyślenia czytelników (których jednocześnie zachęcam do umieszczania w komentarzach wszelkich konstruktywnych uwag czy wytykania błędów logicznych czy metodologicznych, czy wskazania lepszych źródeł danych).

W następnym odcinku już o konkretach.

[CDN]

*) [edit 30.07] Tak, tak, chodzi o TEN Forsal, na którym  koncept udzielania kredytów z depozytów i mitologia rezerwy cząstkowej nie tylko żyją, ale – jak się można było przekonać w odsłonie z 29.07.16 – wracają w wielkim stylu zilustrowane pięknymi infografikami. Brawo Wilkowicz! Wpiszcie sobie to do CV, to może was przyjmą na eksperta do Instytutu Mizesologii.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s