Doktryna Jedności w Rynku

Jednym z narzędzi, za pomocą których leseferyzm chroni post-feudalny podział zasobów jest mega-mem, dla którego proponuję nadać nazwę Doktryna Jedności w Rynku™ [DJwR].

Chodzi tu krótko mówiąc o to, żeby wdrukować w umysły proli dogmat,  że ich interesy są tożsame z interesem Posiadaczy; czyli inaczej, że kapitalizm działa jak najbardziej OK, a walka klas (czy w ogóle zresztą samo zjawisko występowania klas) to przeżytek, mit, który ma być zdemontowany właśnie przez  DJwR: Wszyscy jedziemy na tym samym wolnorynkowym wózku, przedsiębiorczość jest siłą napędową tego wehikułu, a dzięki jej energii można dawać pracę, która, jeśli ciężka i wydajna, jest drogą do zamożności,  czyli tym samym szczęścia osiągniętego w Jedności w Rynku. Poziom szczęścia w JwR pokazuje PKB, a szybkość naszego wózka – ΔPKB; nie-szczęście jest wynikiem lenistwa, która to przywara żeruje na pożywce socjalu, niszczącej JwR. Smarem dla osi napędowych wózka jest silny pieniądz (wypływający z krynicy oszczędności), a jedynym właściwym kompasem dla zachowania odpowiedniego kierunku jazdy są ceny rynkowe, i dlatego też metki z takimi cenami powinny się znaleźć na wszystkim, a zatem konieczne jest utowarowienie/zmonetyzowanie wszystkiego, łącznie z samym pieniądzem (w przypadku pieniądza towaryzację, celem zachowania integralności DJwR, udało się leseferystom zachować już tylko na poziomie konceptualnym i/lub na zasadzie emulacji tego konceptu wpisanej w regulacje ustroju finansów państw czy unii walutowych). 

Oczywiście sama taka krucjata na rzecz Zjednoczenia w Rynku nie byłaby niczym szczególnym, odrażającym czy też złym – czymś co można uznać za niepokojącą inżynierię memetyczną –  w przypadku jeśli przypływy kapitalizmu podnosiłby wszystkie łódki, nie podnosząc jednocześnie wody w oceanach,  jeśli płace rosłyby mniej więcej wraz z wydajnością czy też prole mogłyby skorzystać z dobrodziejstw automatyzacji i pracować coraz mniej,  żeby dać radę utrzymać się na powierzchni. Wtedy też jednocześnie sprzedawanie legendy o Jedności w Rynku nie byłoby niczym trudnym, bo ta opowieść byłaby, przynajmniej w pewnym stopniu, prawdziwa.

Legenda DJwR ma jednak podobny związek z rzeczywistością jak para-ekonomia teoklasyczna czy mizesologia. Stąd leseferystyczne myślo-czołgi i związki zawodowe Posiadaczy mają coraz więcej roboty – oprócz wyszarpywania nowych obszarów pod „ogradzanie” (enclosures) oraz organizowania zapomóg dla kapitalistów z budżetu, muszą nieustannie rozsiewać zasłonę dymną, która uniemożliwi prolom dostrzeżenie w pokoju-przestrzeni postrzeganej (często za pomocą peryskopu o ograniczonym paśmie transmisji fal zwanym TV) rzeczywistości, rosnącego z każdym rokiem w słonia sprzeczności interesów klasowych i wyczerpywania się potencjału modelu gospodarczego opartego na motywie zysków.

W skład mikstury używanej do zamknięcia umysłu prola w oparach DJwR  wchodzą różne, bardziej czy mniej brutalnie zaciemniające mechanikę świata realnego, chemikalia memowe, których kilkanaście przykładów poniżej:

  • prol nie jest prolem tylko konsumentem (lub ew. konsumentem- pracobiorcą)
  • płace to składnik DNB (czyli przez tożsamość PKB) koszt, który stanowi o sile nabywczej proli obciąża konsumenta
  • kapitalista, zatrudniający proli pracobiorców jest wyzyskoBIORCĄ pracoDAWCĄ
  • system celowego utrzymywania bezrobocia i zaawansowana faza nadakumulacji kapitału rynek pracy wymusza promuje płacowy wyścig do dna wiedzę i umiejętności oraz zwiększa skłonność proli do czapkowania wyzyskobiorcom  konkurencyjność
  • bezrobocie bierze się z monetarystycznej doktryny NAIRU i potrzeby zachowania za wszelką cenę dyscypliny siły roboczej przeregulowania rynku pracy, w tym zwłaszcza instrumentu płacy minimalnej oraz/lub braku możliwości i często sensu chęci proli pracobiorców do dokształcania i niechęci do rezygnacji z życia osobistego i zerwania więzi społecznych niewystarczającej elastyczności i mobilności
  • związki zawodowe próbują stworzyć oazy kasty godziwie wynagradzanych uprzywilejowanych proli pracobiorców kosztem kapitalistów konsumenta i innych pracobiorców
  • ceny czasem zawsze wylicza prawidłowo Wielki Rynkowy Kalkulator – na podstawie sygnałów podaży i popytu płynących od chaotycznej masy wchodzących w nieprzewidywalne interakcje irracjonalnych agentów homogenicznej masy racjonalnych agentów, za wyjątkiem przypadku, kiedy na kapitalistów przedsiębiorców nałoży się jakikolwiek podatek (lub ustanowi się/podniesie płacę minimalną) – wtedy następuje natychmiastowe załamanie funkcji fali Kalkulatora i system przełącza się na model cena=koszt wytwarzania+marża+podatki
  • rząd wydając, tworzy pieniądz ma tylko tyle pieniędzy, ile uda mu się wyrwać z gardła/zrabować podatnikom (czyli musi zabrać prolom konsumentom, bo inaczej wyzyskobiorcy pracodawcy przeniosą montownie do krajów, gdzie DJwR pozostaje państwową religią przestaną dawać pracę
  • ergo: socjal polega na łagodzeniu patologii, nieodłącznie towarzyszących leseferyzmowi stosowanemu w praktyce celem uniknięcia całkowitej dekompozycji organizacji społecznej jaką jest państwo  wyrywaniu pieniędzy od ciężko pracujących proli pracobiorców i rozdawaniu ich prolom konsumentom-obibokom, którzy nie chcą przyjąć daru pracy
  • deficyty budżetowe mogą stymulować wypychają inwestycje prywatne i zwiększają zmniejszają oszczędności sektora prywatnego
  • deficyty budżetowe dostarczają aktywów finansowych obciążają przyszłe pokolenia
  • deficyty budżetowe biorą się z konieczności podtrzymania produkcji opartej o motyw zysku w warunkach nadwyżki potencjału produkcyjnego i nadakumulacji kapitału socjalu
  • popyt rodzi się z podaży (jak myszy z brudu), a podaż mogą zapewnić tylko inwestorzy, którzy mają kapitał (czyli pieniądze, które emituje których nie ma rząd), w związku z tym musimy czapkować kapitalistom i napychać ich kieszenie za pomocą deficytów budżetowych stworzyć dobry klimat dla inwestorów
  • nawet gdyby rząd był jedynym źródłem waluty narodowej miał (skądś?) pieniądze, to nie jest od tworzenia miejsc pracy, bo takie stanowiska mogą być godziwie wynagradzane, a stąd demoralizujące dla proli szukających zatrudnienia u wyzyskobiorców nieefektywne
  • każda nawet z gruntu szkodliwa społecznie czy dla środowiska działalność gospodarcza, która generuje zyski, jest z definicji dobra, ponieważ napycha kieszenie Posiadaczy zwiększa PKB, co oznacza zwiększenie stanu posiadania wyzyskobiorców i rentierów rozwój kraju.
  • każda aktywność populistyczna akcja państwa, która przynosi korzyść społeczeństwu straty finansowe, odbywa się kosztem  kapitalistów, chcących zassać się do źródeł renty z naturalnych monopoli podatnika (+ generuje zarobki dla proli-urzędasów, którzy na ogół wydają pieniądze, zamiast upychać je na kontach czy zabawiać się żonglerkę aktywami dodatkowy koszt biurokracji)
  • przyrost biurokracji jest nieodłącznym zjawiskiem pozostawienia spraw w gestii Wielkiego Kalkulatora Rynkowego, którego alternatywą jest totalny chaos dowodem na to, że prawdziwego kapitalizmu jeszcze nie ma
  • pieniądz rodzi się z kredytów i deficytów budżetowych przedsiębiorczości, ciężkiej pracy i oszczędności (jak myszy z brudu)/jest złotem/towarem/zasobem
  • kredyty kreują depozyty biorą się z depozytów
  • potwór inflacji zjada najpierw dochody rentierów i wierzycieli zarobki proli pracobiorców
  • mega-potwór hiperinflacji jest niezwykle rzadko występującym fenomenem zawsze czeka tuż rogiem i atakuje tylko w wyjątkowym przypadku nagłego załamania zdolności produkcyjnych kraju bądź skutkiem długów innych niż te we własnej walucie zawsze, jeśli nastąpi druk cząsteczek pieniądza, a już zwłaszcza druk na potrzeby ratowania wyrzuconych na margines przez system wyzysku   niedostosowanych do rynku pracy proli pracobiorców
  • wreszcie: wszystko w filozofii zorientowanej na zabezpieczenie interesów Posiadaczy ma być było, jest i będzie towarem; praca jest częścią życia ludzkiego towarem, jak każdy inny; ziemia jest częścią Natury towarem jak każdy inny; pieniądz jest tworem konwencji społecznej, jednostką rozrachunkową szczególnym, wygodnym dla celów wymiany towarem, (a jeśli fikcja instrument pieniądza para-towarowego staje się nie do pogodzenia z modelem bazującym na zysku w warunkach nadakumulacji kapitału z jakiś przyczyn przestaje być utrzymywany, musimy nadal udawać, że pieniądz jest zasobem stosować zasadę zdrowych finansów państwa, żeby zachować fundamenty  umożliwiające dominację 0,01 nad 99,99 powstrzymać zawsze gotowego do ataku potwora hiperinflacji
  • i najważniejsze: Rynek to ekspresja Natury podczas gdy organizacje społeczne (jak Państwo) to twór nienaturalny, sztuczny (lub sprzeczny z Naturą, opresyjny); ergo Rynek poprzedzał etap sformalizowanych organizacji ludzkich; stąd jakiekolwiek próby prowadzenia planowej, inkluzywnej polityki opartej o kooperację dla osiągnięcia optymalnego celu z uwzględnieniem praw termodynamiki formy opresji ducha przedsiębiorczości (fuck proles and/or customers truck-barter-exchange) podejmowane przez takie organizacje, będą bezskuteczne wobec odwiecznych praw Rynku, jako sprzeczne z randroidalnym wirusem umysłu, wychodowanym przez leseferystów i skutecznie wdrożonym jako powszechna szczepionka anykolektywistyczna aplikowana przez system edukacji, massmediów i w środowisku wyizolowanej podstawowej komórki czegoś, co już nie istnieje (czyli w klimacie permanentnej walki konkurencyjnej: rodzina vs. reszta świata)  naturą ludzką.

Lista oczywiście nie aspiruje nawet do bycia kompletną – każdego, komu udało się wychwycić inne składniki kool-aid Jedności w Rynku – zapraszam do ich dopisywania w komentarzach.

Dokładniejsze opisanie tego, w jaki sposób i w jakim celu każda z wymienionych, sprokurowanych przez Wielkiego Lesefera, substancji działa na zakrzywienie postrzegania rzeczywistej czaso-przestrzeni ekono-politycznej przez prola, nie da rady zmieścić się w standardowych przyswajalnych wymiarach blogo-notki; pracownia ekonopatologii być może, w swoim czasie, wrzuci te memo-tropy kolejno pod analizator BS. Generalnie sedno leży w tym, że wszystkie powyższe i inne podobne, tu nie wymienione memo-toksyny, kreując pewną iluzję – świat równoległy (czy scalenie osobistego mempleksu z mempleksem obcym jak w  syndromie sztokholmskim), zmierzają do ubezwłasnowolnienia proli poprzez przejęcie sterów, które normalnie kiedyś (może) trzymała do kupy świadomość klasowa; czyli inaczej przejęcie kontroli przez sprokurowanego wirusa umysłu – podobnie jak w sferze biolo pewne wirusy potrafią zainfekować system fizjologiczny/nerwowy w taki sposób, że ofiara zaczyna myśleć i działać na rzecz dokonującego inwazji pasożyta – na potrzeby powielania jego kodów, zamiast kierować się własnym interesem (czyli propagacją własnego genomu/memetyki). To, że ofiara infekcji nie zwija się od  razu w konwulsjach i wydaje się w miarę OK, poza może sporadycznym kichnięciem czy okazjonalną biegunką leseferystych myśli podczas imienin u cioci, nie oznacza jeszcze symbiozy – jedności celów dwóch obcych organizmów. W naszym konkretnym przypadku oznacza ciężko-wyleczalny syndrom DJwR. Jak to mówią – skuteczny pasożyt nie zabija, przynajmniej nie od razu, a okazjonalnie wręcz ofiara czuje się lepiej.

Doktryna JwR normalnie działa w sposób podobny jak ewangelizacja dzikich przez misjonarzy – jeżeli społeczność jest gotowa zjednoczyć się w Rynku – może otrzymać paciorki + błogosławieństwo kapłanów Wielkiego Lesefera (podniesiesie ratingu czy pean w The Economiście). Jeżeli natomiast pojawi się niechęć wobec przyjęcia dobrej wolnorynkowej nowiny – należy liczyć się z z tym, że misjonarze mogą szybko zostać zastąpieni przez konkwistadorów – rycerze Wielkiego Lesefera w imię Jedności w Rynku gotowi są złożyć na rynkowym ołtarzu praktycznie dowolnie wysoką ofiarę (oczywiście rola baranka jest zawsze zarezerwowana dla proli), a Doktrynę Jedności w Rynku zastępuje w takim niefortunnym przypadku Doktryna Szoku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s